Spokojnie, jasno i z wyczuciem— o tym, co fotografuję, jak pracuję i czego możecie się spodziewać.
Fotografuję od bardzo dawna i chyba jeszcze dłużej lubię po prostu patrzeć. Na światło, ludzi, miejsca i te drobne rzeczy, które łatwo przegapić, kiedy wszystko dzieje się szybko. Z czasem coraz mniej interesuje mnie robienie zdjęć tylko efektownych, a coraz bardziej takich, które mają w sobie coś, do czego chce się wracać.
Lubię dobrą estetykę, ale bez zadęcia. Piękne miejsca, ale nie dla samego obrazka. Dobrą muzykę, rzeczy zrobione z pomysłem i ludzi, z którymi można po prostu dobrze spędzić czas. Lubię odkrywać nowe miejsca, szukać inspiracji i cieszyć się tym, co już znam. A kiedy sam się za coś zabieram, chcę zrobić to naprawdę dobrze.
Po ponad 300 ślubach naprawdę niewiele rzeczy potrafi mnie już zaskoczyć. Bywały opóźnienia, zmiany planów, trudne światło, pogoda, która miała inne zdanie, i momenty, których nie dało się wcześniej przewidzieć.
To właśnie wtedy doświadczenie przydaje się najbardziej. Wiem, kiedy podejść i kilkoma słowami rozładować napięcie przed ceremonią, kiedy coś dyskretnie podpowiedzieć, a kiedy cofnąć się o krok i pozwolić wydarzeniom toczyć się własnym rytmem. W dniu ślubu macie znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż martwienie się o zdjęcia. Tym zajmę się ja.
Jednocześnie pilnuję, żeby w całym tym biegu nie zgubić rzeczy mniej oczywistych: miejsca, detali, relacji i atmosfery, która sprawia, że jeden ślub nie wygląda jak drugi.
Łączę prawdziwy reportaż z bardziej dopracowanymi portretami i zdjęciami, które pokazują charakter miejsca.
Chcę, żebyście dobrze wyglądali, czuli się swobodnie, a po wszystkim dostali piękny, spójny materiał, w którym odnajdziecie znacznie więcej niż tylko najważniejsze momenty dnia.
Najbliżej mi do fotografii ślubnej fine art. Lubię jej jasność, delikatne kolory, proste kompozycje i dbałość o szczegóły. Mam słabość do pięknych, dopracowanych kadrów, które równie dobrze mogłyby znaleźć się na stronach dobrego magazynu. Nie widzę w tym nic złego, w końcu fotografia ma też cieszyć oko. Tyle że ślub to nie sesja modowa. Ma swój przebieg, czasem odrobinę chaosu, mnóstwo nieprzewidzianych sytuacji i rzeczy, których nie da się ustawić do zdjęcia. Skupiając się wyłącznie na estetyce, łatwo to wszystko przeoczyć.
Dla mnie dobry reportaż to połączenie trzech rzeczy: historii, emocji i estetyki. Chcę pokazać piękno miejsca, przemyślane detale i dopracowane portrety, ale też spojrzenia, rozmowy i drobne gesty, które dzieją się gdzieś pomiędzy. Jedne zdjęcia opowiadają o tym, jak ten dzień wyglądał, inne przypominają, jak go przeżywaliście.
Nie chcę wybierać między piękną fotografią a dobrym reportażem. Zależy mi na jednym i drugim. Na zdjęciach, które mają własny styl, ale też coś do opowiedzenia. Które po latach nadal dobrze się ogląda, nie tylko ze względu na ich estetykę, ale przede wszystkim na to, co w sobie zachowały.
Podstawą mojej pracy jest fotografia cyfrowa. Analog traktuję jako dodatek — coś dla par, które obok pełnego reportażu chciałyby mieć kilka zdjęć na kliszy. Z nieco innym kolorem, delikatnym ziarnem i charakterem, który trudno podrobić.
Nie cenię fotografii analogowej tylko za jej „retro” wygląd. Fascynuje mnie jej jednoczesna prostota i złożoność, a przede wszystkim sposób, w jaki klisza oddaje światło. Miękkie przejścia tonalne, subtelne pastelowe barwy i szczególna głębia obrazu, której nie potrafię w taki sam sposób uzyskać cyfrowo.
Fotografowanie na kliszy naturalnie mnie spowalnia. Mam ograniczoną liczbę klatek, więc zanim nacisnę spust migawki, zatrzymuję się na moment. Przyglądam się światłu, kompozycji i temu, co właśnie dzieje się przed obiektywem.
Lubię, że ten sposób myślenia zostaje ze mną również wtedy, gdy odkładam analog i sięgam ponownie po aparat cyfrowy.
„Po prostu cieszyliśmy się sobą i każdą chwilą, a Marcin uchwycił dla nas to wszystko na każdym pojedynczym zdjęciu!”
Basia & Grzegorz
„Po prostu cieszyliśmy się sobą i każdą chwilą, a Marcin uchwycił dla nas to wszystko na każdym pojedynczym zdjęciu!”
Basia & Grzegorz
„Po prostu cieszyliśmy się sobą i każdą chwilą, a Marcin uchwycił dla nas to wszystko na każdym pojedynczym zdjęciu!”
Basia & Grzegorz
Fotografowanie nigdy nie było dla mnie wyłącznie częścią zawodowych zleceń. Aparat często mam przy sobie także w podróży — bez planu, bez listy zdjęć do zrobienia, po prostu z ciekawości miejsc i ludzi.
Myślę, że takie fotografowanie dużo uczy. Zwracania uwagi na światło, przestrzeń i małe sytuacje, które łatwo przeoczyć, kiedy skupiamy się tylko na najważniejszych punktach dnia.
Nie mam jednego wyobrażenia o idealnym ślubie. Lubię zarówno kameralne uroczystości, jak i przyjęcia przygotowane z wielkim rozmachem. Ważniejsze od skali wydarzenia jest dla mnie to, czy dobrze się ze sobą rozumiemy.
W końcu spędzimy razem sporą część Waszego dnia. Chciałbym, żebyśmy mogli normalnie porozmawiać, czasem się pośmiać i bez skrępowania powiedzieć sobie, na czym nam zależy. Wierzę, że kiedy jest między nami dobra atmosfera i wzajemne zaufanie, wszystko staje się łatwiejsze. A zdjęcia tylko na tym zyskują.
Jeśli po przeczytaniu tej strony czujecie, że mój sposób patrzenia na zdjęcia i współpracę jest Wam bliski, napiszcie kilka słów o Waszych planach.
Opowiedzcie mi, gdzie i jak wyobrażacie sobie swój dzień. Sprawdzę dostępność terminu i wrócę do Was z informacjami.