O MNIE

Fotografuję tak, jak sam chciałbym pamiętać.

Spokojnie, jasno i z wyczuciem— o tym, co fotografuję, jak pracuję i czego możecie się spodziewać.

Cześć,
jestem Marcin.

Fotografuję od bardzo dawna i chyba jeszcze dłużej lubię po prostu patrzeć. Na światło, ludzi, miejsca i te drobne rzeczy, które łatwo przegapić, kiedy wszystko dzieje się szybko. Z czasem coraz mniej interesuje mnie robienie zdjęć tylko efektownych, a coraz bardziej takich, które mają w sobie coś, do czego chce się wracać.

Lubię dobrą estetykę, ale bez zadęcia. Piękne miejsca, ale nie dla samego obrazka. Dobrą muzykę, rzeczy zrobione z pomysłem i ludzi, z którymi można po prostu dobrze spędzić czas. Lubię odkrywać nowe miejsca, szukać inspiracji i cieszyć się tym, co już znam. A kiedy sam się za coś zabieram, chcę zrobić to naprawdę dobrze.

Doświadczenie, które pracuje w tle

Po ponad 300 ślubach naprawdę niewiele rzeczy potrafi mnie już zaskoczyć. Bywały opóźnienia, zmiany planów, trudne światło, pogoda, która miała inne zdanie, i momenty, których nie dało się wcześniej przewidzieć.

To właśnie wtedy doświadczenie przydaje się najbardziej. Wiem, kiedy podejść i kilkoma słowami rozładować napięcie przed ceremonią, kiedy coś dyskretnie podpowiedzieć, a kiedy cofnąć się o krok i pozwolić wydarzeniom toczyć się własnym rytmem. W dniu ślubu macie znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż martwienie się o zdjęcia. Tym zajmę się ja.

Jednocześnie pilnuję, żeby w całym tym biegu nie zgubić rzeczy mniej oczywistych: miejsca, detali, relacji i atmosfery, która sprawia, że jeden ślub nie wygląda jak drugi.

Jak pracuję

Łączę prawdziwy reportaż z bardziej dopracowanymi portretami i zdjęciami, które pokazują charakter miejsca.

Chcę, żebyście dobrze wyglądali, czuli się swobodnie, a po wszystkim dostali piękny, spójny materiał, w którym odnajdziecie znacznie więcej niż tylko najważniejsze momenty dnia.

FOTOGRAFIA ŚLUBNA FINE ART

Estetyka, która przyszła z czasem

Najbliżej mi do fotografii ślubnej fine art. Lubię jej jasność, delikatne kolory, proste kompozycje i dbałość o szczegóły. Mam słabość do pięknych, dopracowanych kadrów, które równie dobrze mogłyby znaleźć się na stronach dobrego magazynu. Nie widzę w tym nic złego, w końcu fotografia ma też cieszyć oko. Tyle że ślub to nie sesja modowa. Ma swój przebieg, czasem odrobinę chaosu, mnóstwo nieprzewidzianych sytuacji i rzeczy, których nie da się ustawić do zdjęcia. Skupiając się wyłącznie na estetyce, łatwo to wszystko przeoczyć.

Dla mnie dobry reportaż to połączenie trzech rzeczy: historii, emocji i estetyki. Chcę pokazać piękno miejsca, przemyślane detale i dopracowane portrety, ale też spojrzenia, rozmowy i drobne gesty, które dzieją się gdzieś pomiędzy. Jedne zdjęcia opowiadają o tym, jak ten dzień wyglądał, inne przypominają, jak go przeżywaliście.

Nie chcę wybierać między piękną fotografią a dobrym reportażem. Zależy mi na jednym i drugim. Na zdjęciach, które mają własny styl, ale też coś do opowiedzenia. Które po latach nadal dobrze się ogląda, nie tylko ze względu na ich estetykę, ale przede wszystkim na to, co w sobie zachowały.

DLACZEGO FOTOGRAFUJĘ TEŻ NA KLISZY

Fotografia analogowa — kilka klatek o innym charakterze

Podstawą mojej pracy jest fotografia cyfrowa. Analog traktuję jako dodatek — coś dla par, które obok pełnego reportażu chciałyby mieć kilka zdjęć na kliszy. Z nieco innym kolorem, delikatnym ziarnem i charakterem, który trudno podrobić.

Nie cenię fotografii analogowej tylko za jej „retro” wygląd. Fascynuje mnie jej jednoczesna prostota i złożoność, a przede wszystkim sposób, w jaki klisza oddaje światło. Miękkie przejścia tonalne, subtelne pastelowe barwy i szczególna głębia obrazu, której nie potrafię w taki sam sposób uzyskać cyfrowo.

Fotografowanie na kliszy naturalnie mnie spowalnia. Mam ograniczoną liczbę klatek, więc zanim nacisnę spust migawki, zatrzymuję się na moment. Przyglądam się światłu, kompozycji i temu, co właśnie dzieje się przed obiektywem.

Lubię, że ten sposób myślenia zostaje ze mną również wtedy, gdy odkładam analog i sięgam ponownie po aparat cyfrowy.

opinie

Obserwuj @marcinsyska na Instagramie

Aparat zabieram nie tylko do pracy

Fotografowanie nigdy nie było dla mnie wyłącznie częścią zawodowych zleceń. Aparat często mam przy sobie także w podróży — bez planu, bez listy zdjęć do zrobienia, po prostu z ciekawości miejsc i ludzi.

Myślę, że takie fotografowanie dużo uczy. Zwracania uwagi na światło, przestrzeń i małe sytuacje, które łatwo przeoczyć, kiedy skupiamy się tylko na najważniejszych punktach dnia.

Jeśli myślimy podobnie

Nie mam jednego wyobrażenia o idealnym ślubie. Lubię zarówno kameralne uroczystości, jak i przyjęcia przygotowane z wielkim rozmachem. Ważniejsze od skali wydarzenia jest dla mnie to, czy dobrze się ze sobą rozumiemy.

W końcu spędzimy razem sporą część Waszego dnia. Chciałbym, żebyśmy mogli normalnie porozmawiać, czasem się pośmiać i bez skrępowania powiedzieć sobie, na czym nam zależy. Wierzę, że kiedy jest między nami dobra atmosfera i wzajemne zaufanie, wszystko staje się łatwiejsze. A zdjęcia tylko na tym zyskują.

wasza kolej

Tyle o mnie.
Teraz chętnie poznam Was.

Jeśli po przeczytaniu tej strony czujecie, że mój sposób patrzenia na zdjęcia i współpracę jest Wam bliski, napiszcie kilka słów o Waszych planach.

Opowiedzcie mi, gdzie i jak wyobrażacie sobie swój dzień. Sprawdzę dostępność terminu i wrócę do Was z informacjami.